24 cze 2026, śr.

Radny Hohenauer pyta o korki w Krakowie w interpelacji – Kto kogo uspokaja?

Korki stały się nieodłącznym elementem krajobrazu Nowej Huty. W wielu miejscach są one zrozumiałe – w końcu dzielnica przechodzi obecnie prawdziwą rewolucję inwestycyjną. Budowany jest tramwaj do Mistrzejowic, powstaje S7, a kolejne ulice są rozkopane, bo Huta się zmienia, unowocześnia i usprawnia swoją infrastrukturę.

Są jednak punkty, gdzie nikt niczego nie remontuje, a mimo to ruch staje w miejscu. Dlaczego? Powód tkwi w tzw. pomysłach racjonalizatorskich – nowych buspasach czy likwidacji pasów ruchu w ramach koncepcji „uspokajania ruchu”.

Czym jest uspokajanie ruchu?

To idea urbanistyczna stosowana w wielu miastach na świecie – polega na fizycznym i psychologicznym ograniczaniu prędkości samochodów, aby poprawić bezpieczeństwo pieszych i jakość życia mieszkańców. Brzmi dobrze, prawda? Problem w tym, że w polskich realiach efekt bywa odwrotny: zamiast spokoju mamy gigantyczne korki. Samochody stojące w miejscu emitują jeszcze więcej spalin, a frustracja kierowców rośnie.

Interpelacja radnego Hohenauera

Na ten problem zwrócił uwagę Marek Hohenauer, radny Miasta Krakowa, który skierował do prezydenta interpelację. W swoim piśmie zauważył, że od lat krakowscy urzędnicy – ZTP, Miejski Inżynier Ruchu czy ZDMK – konsekwentnie ograniczają przestrzeń dla samochodów, przekształcając pasy ruchu w buspasy, najczęściej w newralgicznych punktach, jak ulice Mikołajczyka czy Andersa.

Efekt? Ogromne korki, które odczuwają wszyscy mieszkańcy, a urzędnicy w odpowiedzi wskazują na „wyższe cele”: bezpieczeństwo i usprawnienie komunikacji miejskiej.

Radny nie neguje dobrych intencji, ale – jak sam podkreśla – najwyższy czas sprawdzić, czy ta polityka faktycznie działa. W interpelacji domaga się przedstawienia danych liczbowych z ostatnich pięciu lat:

  • o ile zwiększyła się liczba pasażerów komunikacji miejskiej rok po roku,
  • czy zmniejszyły się dopłaty do komunikacji miejskiej,
  • jaki był bilans między liczbą pasażerów a wysokością dopłat.

Dlaczego to ważne?

Bo jeśli przez lata wprowadzano kolejne ograniczenia w ruchu samochodowym, to powinniśmy już dziś widzieć wymierne efekty: więcej pasażerów w tramwajach i autobusach oraz mniejsze obciążenie budżetu miasta.

Na razie jednak mieszkańcy częściej widzą jedno – stojące w miejscu sznury samochodów.

Czekamy na odpowiedź urzędników na tę interpelację i będziemy śledzić jej losy. Może wreszcie dowiemy się, czy krakowskie korki mają jakikolwiek sens, czy też są jedynie efektem źle wdrożonych pomysłów zza biurka.

Autor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *